Spotkanie tradycyjnie odbyło się w urokliwym Domu Wypoczynkowych Cichy-Kącik (www.cichy-kącik.pl) w Katach Rybackich.

W dniach 15 – 17 września br. Społeczność „PięknegoUmysłu Com” miała okazję ponownie spotkać się „w realu”….

Było aż i tylko 🙁 9 uczestników Zlotu, więc było kameralnie i wszyscy zdążyli poznać się nawzajem oraz wymienić się doświadczniami o chorobie, lekach i radzeniu sobie na drodze do zdrowia.

Zlot zaczął się już w piatek około około godziny 15-stej, gdy prawie wszyscy uczestnicy zjawili się w Katach.

Po rozpakowaniu i zapoznaniu z ośrodkiem japa, solo i Paweł udali się do Biedronki na zakupy po tzw. ściepie po 30 zł od osoby. Zakupiliśmy cały koszyk jedzenia, napojów i wielu innych produktów za te pieniądze – których nie daliśmy radę przejeść w 9 osób przez cały weeekend.

Następnie wszyscy oprócz japy wymaszerowali na rekonesans miejscowości Kąty Rybackie i dalej promenada nad morze na zachód słońca. Niewiele brakowało (około 10 minut) aby udało się zdążyć na zachód … 🙁 Japa natomiast pozostał w ośrodku, aby rozłozyć resztę swojego sprzętu (statyw, projektor, komputer, PS3).

Między czasie zawitała do nas parka: kreutzer ze swoją dziewczyną Anią,  którzy z Gdańska przybyli autobusem.

Po wspólnej kolacji zaczęła się projekcja teatru telewizji o tematyce chorób psychicznych. W tym roku głównym filmem Zlotu była sztuka „Kuracja”  w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego z 2001 roku (film w chwili obecnej jest dostępny na YouTubie: https://www.youtube.com/watch?v=wYhNELdwitw – zachecamy do obejrzenia tego wyjątkowego dzieła…)

Teatr był mocnym akcentem w piątkowym wieczorze. Zaproponowany przez Japę, przez nikogo nie widziany do tej pory – wywołał skrajne reakcję i emocje. Wzruszenie, zrozumienie co przechodzą bohaterowie filmu, a chwilami salwy smiechu. Po projekcji natomiast film skłonił do dyskusji – a o to chodziło.

Po filmie, część z nas poszła spać, a cześć została, aby rozmawiać ze sobą, palić papierosy w ogrodzie, a jeszcze inni grali w gry na PS3. Główną grą w tym roku był Tekken 6, którego przywiózł Paweł z Gdańska. Ale była również gra w 4 osoby w Raymane’a, Fife Street i inne.

Dla niektórych piątkowy dzień zakończył się dopiero przed 5 rano. A jednocześnie dla innych zaczęła się sobota kilka minut póżniej… 🙂

Sobota przywitała nas pięknym wschodem słońca i tuą pijącą kawę i palącą „lulki” w ogrodzie 🙂 Po wspólnym śniadaniu ruszyliśmy samochodem japy do pobliskiej Krynicy Morskiej na plażę. Pogoda dopisała. Skąpani słońcem spaliśmy na piaszczystej, pięknej plaży. Zajadaliśmy wyjatkowo pyszne gofry z bita smietaną i placki ziemniaczane z restauracji na plaży.

Po 14 dołączył do nas equ który bezbłędnie znalazł nas na plaży. Około 16 byliśmy już w ośrodku i z rozpalonym grillem zasiedliśmy pod altanką krytą dachem. Paweł i japa grillowali pyszne kiełbasy, karkówki, piersi oraz pałki z kurczaka, które noc wcześniej tua z Pawłem wyśmienicie zamarynowali. Solo serwował dla chętnych niesamowite driny między innymi z sokiem arbuzowym i limonką. Na tablecie i przenośnym głosniku słuchaliśmy naszych ulubionych kawałków muzycznych.

Tuż po 18 niektórzy z nas podjeli kolejną próbę zdobycia zachodu słońca w porcie rybackim w Katach – tym razem się udało 🙂

Po kolacji graliśmy w grę planszową „Kolejka PRL” wydaną przez IPN.  Jednak zanim poznalismy wszystkie zasady – odechciało nam się grać i włączyliśmy kolejny film na projektorze. Tym razem film o bezdomnym wolonczeliście chorującym na schizofrenię – „Solistę” – http://www.filmweb.pl/film/Solista-2009-458759#

Po filmie do poźnej nocy rozmawialiśmy, a Ci bardziej zmęczeni już dawno spali…

Niedziela przywitała nas deszczem, jednak szybko się rozpogodziło. Po wspólnym śniadaniu – przepysznej jajecznicy na boczku – przyrządzonej przez typaska, , zaczęliśmy pakować się i sprzątać kwatery, aby właściciele tak samo chetnie nas przyjeli za rok…

Niestety nie udało się pograć w paintballa ani postrzelać do butelek, choć japa zabrał, z Gdańska, ze soba 6 kompletów do gry. NIe udało się również zrobić after party w pubie polufka w Gdańsku Wrzeszczu bo za mało było chętnych – tak nas te dwa dni wymęczyły.

A jak było i czy warto było przyjechać. Pewnie! Oderwaliśmy się od codzienności, porozmawialiśmy o chorobie, ale nie tylko. O sztuce, książkach,  a nawet polityce – i nikt się nie pobił, nie było agresji słownej. W zamian było wiele śmiechu i uśmiechu na twarzach uczesników. Naładowaliśmy akumulatory, aby wrócić do naszej trudnej codzienności… Ale wrócimy, ponownie do Katów Rybackich.

Dzięki że byliście – japa.

[Gdańsk 20.09.2017]

Zapraszamy do publicznej fotorelacji:


Natomiast dla uczestników Zlotu jest galeria prywatna, pod poniższą stroną:

https://pieknyumysl.com/wp/2017/pu-zlot-2017-galeria-prywatna/

 


miles

Patrząc z rynsztoka do gwiazd...

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: